środa, 9 listopada 2016

Puchar Borów wraca do nas.

XII Szago zakończyły kolejną edycję Pucharu Borów Tucholskich. Zawody przyciągnęły aż ponad 350 uczestników. Bawili się dobrze. A jak to wyglądało można zobaczyć tu:


Krótsza trasa rowerowa na 50km (była też na 100) przyniosła nam sukces. Pierwsze miejsce zdobył Bartek Gromuś Gromowski, na drugim przyjechaliśmy we dwójkę z Markiem Redlarskim. Tak więc podium tej trasy obstawili weterani z STK. Trochę niepocieszeni byli nasi juniorzy. Grzegorz i Hubert z powodu niewielkiej pomyłki uplasowali się z tyłu stawki. Trzeba jednak wspomnieć że aż dziewięć zespołów na tej trasie przeszło bezbłędnie i do rywalizacji dopuszczono także dorosłych. 

A teraz fanfary dla STK LUKS "Pol"-u.
1. Grzegorz Kotlęga i Hubert Socha zdobyli Puchar Borów Tucholskich 2016 w kategorii juniorów. Na Szago im nie wyszło, ale wcześniej pięciokrotnie wygrywali i puchar zdobyli jeszcze przed wakacjami. Tym samym puchar juniorski wrócił do Czerska, gdzie niedawno bywał w zasadzie regularnie. Tuż za podium (pełnych wyników jeszcze nie opublikowano) znaleźli się też Hubert Klamann i Marcin Tuszkowski, w pierwszej dziesiątce wylądowali Hubert Fryca i Tomek Czarnowski.



2. Pan Marek Redlarski wygrał kategorię rowerową, Gromuś był drugi. Tak więc dwa puchary z czterech trafiły do nas!

wtorek, 25 października 2016

Człuchów, H 52



Już myślałem że na tego Harpagana nikt od nas nie pojedzie. Wyszukiwarka śledząc listy wyników dwukrotnie wskazała na STK LUKS "Pol" Czersk, wskazała też miejsca znaczące. Bartek Gromowski walczył o zwycięstwo na trasie mieszanej (50km biegu i 100km roweru). Zajął drugie miejsce z czasem 13:42:58 oraz zdobył tytuł Harpagana (co nie zawsze się udaje nawet zwycięzcom). Na 100km pieszo poszedł Szymon Zabrocki i również zdobył miano Harpagana przybywając na metę w pierwszej pięćdziesiątce z czasem 22:24:37. Tak więc kolejne podium i kolejne tytuły dla Czerska!

Gromuś drugi z prawej


Gromuś opowiadał że Harpagan był szybki. Nawigacja była prosta, drogi leśne utwardzone, nic tylko napierać. Potwierdzają to wyniki - wielu zawodników zmieściło się w limitach pozwalających na tytuł Harpagana. A to na trasach TM (mieszana) i TR (rowerowa) zdarza się rzadko. Jedyną przeszkodą był bardzo silny wiatr, pod który wracało się do mety. Kto nie zachował sił na koniec, cierpiał. 

Gromuś z nieśmiertelnym Jarkiem Bartczakiem



Na koniec jeszcze dwie sprawy:
1. Na trasie pieszej wystartowało tylko 156 osób! Bywało że 500 uznano by za wynik słaby. Organizatorzy bywali głusi na uwagi uczestników i zwykle uchodziło im to płazem, może jednak teraz jakieś refleksje przyjdą...
2. Marcin Owczarski z Chojnic wygrał trasę TR - 200km na orientację przejechał w czasie 10:17:17. Marcin to krajan i częsty rywal. Więc przyjacielskie gratulacje!

poniedziałek, 3 października 2016

Kociewski po nowemu



Główna impreza biegowa w Starogardzie to 25 Bieg Kociewski z Polfarmą. W tym roku zmieniono trasę i było inaczej. Lepiej bo ciekawiej, gorzej bo organizatorzy nie wszystko przemyśleli. A ponieważ trasa była naprawdę oryginalna, trochę temat rozwiniemy. Zwykle biega się uliczną pętlę - jedną lub kilka. Teraz biegało się tą samą trasą w jedną stronę i z powrotem, dwukrotnie. Trzy razy zawracaliśmy więc o 180 stopni wyhamowując do zera - to pierwszy, choć jeszcze mały minus. Ciekawe było to, że przed każdą z tych nawrotek mijaliśmy tych którzy nas wyprzedzali, trzykrotnie więc widzieliśmy jakim nieosiągalnym tempem biegnie czołówka. Z kolei za każdą nawrotką mijaliśmy pozostałych zawodników, wszyscy byliśmy więc w ciągłym kontakcie i pozdrawialiśmy się często, było więc przyjaźnie. Ale z tego powodu podobno dochodziło do konfliktu na wąskich odcinkach - jak się minąć, kto gdzie ma zbiec - więc kolejny minus. Trasa też okazała się mocno niewymiarowa. Startujący meldowali dystanse od 10km 100m do nawet 10km 400m. W poważnych zawodach to kolejny błąd. Przypomnijmy że żyjemy w czasach GPS, udostępnionych map, więc taki brak standaryzacji trasy wynika z zaniedbania i lenistwa. Trasa była też dość wymagająca. Składała się w zasadzie z samych podbiegów i zbiegów. Ale teraz już o tym, o czym zawsze ostatnio na blogu - o naszych medalach. Tradycyjnie wymieniamy Oliwię Magulską:

Oliwia piąta z lewej i z prawej


W ramach biegów towarzyszących rywalizowała tym w sporym gronie gimnazjalistek, które trenują w pomorskich klubach. Przybiegła "na wierzchu tej śmietanki" stając na trzecim stopniu podium. Po raz kolejny przypominam, że Oliwia jest w grupie najmłodszych gimnazjalistek!
Medal zdobył też Paweł Kwiatkowski, trzeci w grupie trzydziestolatków. Paweł był też wysoko w klasyfikacji generalnej - z czasem 36.54 zameldował się na 21 miejscu:

Paweł pierwszy z prawej


Wyniki pozostałych czerszczan:
21 Paweł Kwiatkowski 36.54
108 Kazimierz Miszke 44.13 (pechowo czwarty w kategorii M60)
126 Radosław Literski 45.01

Na koniec wygarnę jeszcze raz organizatorom. W trakcie biegu gimnazjalistek jako kibic Oliwii widziałem skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie jednego z nich. Dziewczyny biegły, kiedy na bieżnię wjechał samochód dostawczy, całkowicie tarasując wyznaczony przebieg! W ostatniej chwili przewracając pachołki zjechał z wyznaczonej trasy na odseparowaną część bieżni, którą dziewczyny miały biec w następnym okrążeniu. Potem załatwiał swoją "pilną" sprawę i znowu ledwie zdążył bieżnię opuścić akurat przed finiszem dziewczyn. A po co wjeżdżał swoim samochodem dostawczym na bieżnię? Przywiózł organizatorom bukiety róż które miały być rozdane zwycięzcom. Gdyby zaparkował przed bieżnią musiałby się przejść niecałe 100 metrów... Ale może był to pracownik kwiaciarni, który nie do końca zdawał sobie sprawę z tego co robi? Nie, na dostawczym aucie było logo OSiR-u...

PS Wszystkie zdjęcia ze strony organizatora.

poniedziałek, 26 września 2016

rodzinna Czarna Woda


Pojechaliśmy na zawody do Czarnej Wody skuszeni plakatem tajemniczych zawodów "Biegaton". W sumie niewiele z niego wynikało. Była data zawodów i co mnie zainteresowało - info o biegach dla dzieci. Reklamowano też jakiś bliżej nieokreślony bieg główny. Na miejscu spotkaliśmy innych BBL-owców z Czerska, którzy jak się okazało zdominowali czarnowodzką imprezę. Przez chwilę się zastanawiałem kto był MVP zawodów. Rodzina Szczukowskich zwyciężyła we wszystkich swoich kategoriach - Celestyna w biegu głównym kobiet, synowie Piotr i Szymon w swoich kategoriach,Piotr też biegu głównym. Ale dobry występ zaliczyła też Oliwia Magulska wygrywając z dużą przewagą swój bieg, a w biegu głównym w rywalizacji z dorosłymi zajęła drugie miejsce. Jednak prawdziwym zwycięzcą zawodów byli wszyscy uczestnicy. Nie widziałem jeszcze tak rodzinnej rywalizacji. Obok dzieci było mnóstwo rodziców, wszyscy zainteresowani. W biegu sztafetowym, w którym biegał jeden dorosły i dwójka dzieci wystartowało kilkanaście zespołów. Mamy i ojcowie ścigali się razem z dziećmi, uczestniczyliśmy w prawdziwym święcie sportu!










środa, 21 września 2016

Cross Owidz 2016

Biegaliśmy w niedzielnym crossie w podstarogardzkim Owidzu. W zawodach po raz pierwszy u niektórych uczestników pod nazwą zespołu pojawiły się wpisy BBL Czersk. Jakoś tak wyszło, że trafiły się też medale:




Pierwszoklasistka Oliwia Magulska, II miejsce w biegu gimnazjalistek:

Trenujący boks Piotr Szczukowski, III miejsce kategorii M 19:

Karolina Literska w biegu przedszkolaków III miejsce:

Wyniki czerszczan dla statystyki:
Przemysław Bloch (Biegające Śliwice) - 0:18:27, 20 miejsce
Piotr Szczukowski (BBL Czersk) - 0:18:58, 23 miejsce
Radosław Literski (BBL Czersk)  - 0:19:46, 37 miejsce
Celestyna Szczukowska, (BBL Czersk)  - 0:23:17, 85 miejsce (13 wśród kobiet)
Amelia Szczukowska - 9 miejsce wśród gimnazjalistek

Startowało 147 zawodników w biegu głównym na dystansie 5 kilometrów (choć naprawdę około 4.800).





sobota, 17 września 2016

Sztafeta BBL

W tym roku wiosną i latem towarzyszyłem starogardzkiemu "Biegam Bo Lubię". Ponieważ to fajnie działa, rozpoczęliśmy akcję też w Czersku. O całym projekcie BBL można poczytać klikając na logo:



W ten weekend zajęcia obejmowały godzinną sztafetę. Ten rodzaj biegu był inspirowany ogólnopolską sztafetą charytatywną. W Czersku stawiło się około czterdziestu biegaczy, ze startu ruszyło 10 drużyn po około 4 osoby. Rywalizacja była malutkim dodatkiem do zabawy w bieganie, ale wszyscy starali się dawać mocne zmiany. Przebiegając 37 okrążeń wygrały ex-aequo drużyny:
- Marta i Paweł Kwiatkowscy oraz Julita Rutkowska,
- Maja Uszkiewicz, Paulina Pruska i Piotr Nowak.
O zaciętości może świadczyć ilość sztafet tuż za nimi - 36 lub 35,5 okrążeń uzbierali:
- czerscy weterani: Zbigniew Świerczyński, Kazimierz Miszke Tadeusz Kałduński,
- drużyna gimnazjalistek Zuzi Rafińskiej i Oliwii Magurskiej wsparta Marią Pawłowską,
- rodzina Szczukowskich,
- sztafeta żeńska: Bernadeta i Wioleta Rostankowskie, Katarzyna Chmielewska, Ewa Zawadzka - Pruska.
- gimnazjalistki Wiktoria Ossowska, Paulina Mądra, Julia Żalikowska.
Biegały także dzieci, które ambitnie wytrwały do końca godzinnych zawodów. 
A na koniec kilka fotek ilustrujących wydarzenie i bohaterów.

















wtorek, 22 marca 2016

Zima mija.



Pierwszy dzień wiosny, słoneczny, idealny na przebieżkę. Ale trzeba też pożegnać zimę, z którą wszyscy się raczej chętnie rozstają. Wrócę więc do stycznia. Miałem wtedy okazję pobyć w Tatrach w ramach kursu zimowej wspinaczki. Kurs organizował Polski Klub Alpejski, opiekowali się nami Boguś Magrel i Maciej Westerowski. Miejsce świetne - Chata przy Zielonym Plesie, u stóp Małego Kieźmarskiego - ponoć najwyższej ściany w Tatrach.Kurs był intensywny. Tylko raz w ciągu tygodnia byłem w stanie wygospodarować godzinę na trening, a i tak się spóźniłem. Co robiliśmy? Najwięcej to węzły...
Węzły nie brzmią atrakcyjnie. Ale najlepiej je wykonywać odruchem bezwarunkowym. Niestety pomału wszystko się zaciera, a okazji do przypomnienia raczej nie widać. A z ciekawszych zajęć:
- wspinaczka po wodospadzie: dwa czekany, raki, i do góry,
- hamowanie czekanem na stoku, w zjeździe na plecach głową w dół,
- szukanie plecaka imitującego przysypane lawiniskiem ciało,
- wyciąganie liny z wargi szczeliny (to dopiero była gimnastyka).
Prowadzący byli bardzo wymagający, wiedzy praktycznej i teoretycznej sporo i o wyniki egzaminu wszyscy się bali. Ale kursanci się nie dali. Kurs na duży plus. Jedyny minus to brak wyjścia na jakąkolwiek górę, które będąc na wyciągnięcie ręki kusiły strasznie. Wszystkie zdjęcia - Maciej Westerowski.

szukamy plecaka, mamy 20 min aby przeżył