poniedziałek, 5 czerwca 2017

Navigatoria z szampanem!





Drugi raz starowałem na Navigatorii. Pięć lat temu ze Stachem Frycą otwieraliśmy szampana na sopockim molo zdobywając trzecie miejsce. Teraz znów start na trasie Speed. 
Speed czyli szybkość. Dla większości ludzi słowo szybkość nie będzie pasowało do dystansu 85 kilometrów które zakładali organizatorzy. A jednak to był bardzo szybki rajd na którym zasuwaliśmy w zasadzie non stop. Tym razem starowałem z Arturem Fankidejskim. Artur dał value. Najpierw dzięki niemu utrzymaliśmy się w czubie stawki w połowie rajdu po kajakach nie tracąc dystansu. Zaraz potem bezbłędnie poprowadził do "dziewiątki" leżącej w morzu "morzodrzewiny". Ta dziewiątka okazała się najbardziej weryfikującym punktem i ona ustawiła wyniki rajdu. Mi przypominała się słynna kosówka z ukraińskiej części Bieszczadów.


Organizacyjnie zawody na plus i sam rajd był przyjemny z perspektywy napierania. Pozytywnie odbieraliśmy kajak na Piaśnicy kończący się w morzu. Przyjemny był też odcinek MTBO - co ważne nie za trudny, w sam raz na początek ścigania. Wypunktuję jednak kilka minusów:
1. Brak dwóch map na MTBO i BnO - to było trochę "biedne", na tych etapach każdy powinien mieć mapę w ręce.
2. PK9. My byliśmy beneficjentami tego punktu - tu wyprzedziliśmy wielu rywali. Ja bym go jednak tam nie ustawił. Ale w rozmowach kuluarowych okazało się że wielu oczekuje takiego pierwiastka "adventure" w AR.
3. Kilka przelotów bez historii, proste BnO.
4. Źle rozstawione pkt na BnO, na szczęście nie krytycznie źle.
Muszę też wspomnieć o drużynie Łowców Przygód. Chłopaki zajęli siódme (czwarte) miejsce. Do połowy rajdu byliśmy w kontakcie, widziałem jak twardo i ambitnie napierają. Po kajakach myśleli że rajd się dla nich kończy. Dopłynęli w czubie stawki i pewnie kosztowało ich to sporo sił. Rajd szybko i stanowczo weryfikuje możliwości - dalej czekało 20km biegania w słońcu. Nie odpuścili, dali radę. Na mecie zrobili coś niesamowitego - uczciwie przyznali się do braku sprzętu (zapomnieli kasku za ostatni etap MTB). 30 minut kary zepchnęło ich z czwartego miejsca na siódme. Ale pewnie wskoczyli na pierwsze w kategorii fair-play!
My zrobiliśmy 95 kilometrów. Poważne zmęczenie zaczęliśmy czuć biegnąc nudnym przelotem do 11. Od BnO zacząłem mieć skurcze, które przeszkadzały mi już do końca, na 20 kilometrach roweru. Na mecie byliśmy drudzy, przegraliśmy o minutę, ma ona swoją cichą historię. Szampana wypiłem prawie jak oranżadę licząc na elektrolity. Przez ostatni rok trenuję kichowato - brakuje motywacji. Może teraz ją złapię!




czwartek, 1 czerwca 2017

XVII Boro: podsumowanie

To był nasze najdalsze Boro - dookoła Starogardu. Niestety nie przyciągnęło zbyt wielu inowców i chyba wyszedł nam niechlubny rekord uczestników - poniżej pięćdziesięciu. Wszystkim dziękujemy!
Jakkolwiek ktoś nas zawsze podtrzyma na duchu. Np ten młody oski azymuciak w zeszłorocznej koszulce:


albo Łukasz Czaja, którego zacytujemy:

Zawody wygrali nasi: Piotrek i Szymon. Meldowali 58,5 przebiegniętych kilosów. Jako juniorzy byli już Mistrzami Europy: w seniorach to już lekko nie jest więc bravo! Walka o zwycięstwo była zacięta. Mariusz Czajka z Gdyni zebrał wystarczająco dużo punktów aby wygrać. Przegrał tracąć 7 punktów za tyleż minut spóźnienia - do wygranej zabrakło mu punktu, czyli minuty w ośmiogodzinnym biegu!
Kolejny 200-złotowy bon zebrali zwycięzcy kategorii juniorów - Czarne Stopy z Kalisk. My tu pośrednio też mieliśmy "swojaka". Hubertowi Klamannowi (Ekonomik Stg) partnerował bowiem Marcin Tuszkowski z LO Czersk. Drugi w MTBO (za Pawłem Ćwidakiem) był Marek Redlarski - STK LUKS "Pol" Czersk.
Tradycyjny wyścig po skrzynkę piwa wygrał Łukasz Czaja, któremu dotarcie do premiowanego punktu zajęło 27 minut.

Zwycięzcy - Piotrek i Szymon
Mariusz Czajka, przegrał zaledwie o punkt


Marcin Tuszkowski i Hubert Klamann

Rafi i Spadik

Julia i Zuzanna z Osia


piątek, 19 maja 2017

XVII Borowiacki

Przy edycji siedemnastej, czyli po tyluż latach, można się już czuć Borowiackim dziadkiem... 



Tu można zerknąć na regulamin, a tu są zapisy.
Wszystkie mapy są przyjazne dla początkujących, w sam raz aby poczuć lekki dreszczyk emocji "sam w lesie" i ekscytacji znajdując długo szukany punkt.
Zawody robimy w Starogardzie. Tereny dookoła mają niezłą rzeźbę, a pomieszkując tu kilka lat zdążyłem je nieźle poznać i docenić. Jak zwykle zrzeszamy się w kilku pucharach:
Serdecznie zapraszamy!



środa, 22 marca 2017

Sezon InO wystartował.


Dwunasty "Bielowszczak" rozpoczął kolejny cykl Pucharu Borów Tucholskich. Pojechaliśmy tam autokarem, gmina Czersk reprezentowana była ponad dwudziestoosobowym składem. Pogoda lekko mżyła i chodząc po lesie uczucie mokrości rosło, jednak zawody wynagrodziły to terenem i dobrymi mapami. Nasi stawali na podium:
Zajmując drugie miejsce (trasa dla początkujących) dziewczyny zdziwiły chyba same siebie, bowiem startowały pierwszy/drugi raz i radziły sobie dobrze i samodzielnie. Karolina Warsińska, Patrycja Baszanowska, Klaudia Łonska i Łucja Chmist.


Zeszłoroczni zdobywcy juniorskiego pucharu PBT Grzegorz Kotlega i Hubert Socha tym razem na trzecim miejscu.


Najwytrwalsza LUKS "Pol"-owa ekipa dotarła jeszcze na "Nocne Manewry". Piąte miejsce Grzegorza i Huberta na trasie przygodowej należy traktować jako sukces, ponieważ zawody obstawiają licznie doświadczeni zawodnicy. Tradycyjnie na medalowej pozycji (trzecie miejsce) zawody ukończył Gromuś, oczywiście trasa ekstremalna. 
A teraz myślimy już o Szago.



sobota, 25 lutego 2017

Wieczór z dalekiej podróży - edycja 2017


Zapraszamy na coroczne zwiedzanie świata za pomocą projektora i autorskiego audio na żywo. Jak zwykle gościmy dwie prelekcje.

Ania i Szymon opowiedzą o kolejnej wyprawie. Wcześniej objeżdżali Titicaca i robili fotki z wodospadami Wiktorii w tle. Teraz nie było ich dwa lata. Trudno w krótkim tekście opisać gdzie bywali, ale wielu śledziło ich świetnie opisane przygody na blogu www.wlasnadroga.pl. Krótko po powrocie otrzymali "Młyńskie Koło" (to już trzecie "młyńskie" związane z STK LUKS "Pol" Czersk), a teraz sam jestem ciekaw gdzie zabiorą nas w opowieści. Może gdzieś tam:


Chiny, Indie, USA. To trzy najludniejsze kraje na Ziemi. Czwartym jest wyspiarska Indonezja. Śledząc facebookowe wpisy kolejnej prelegentki zastanawiałem się jak bardzo można zwariować na punkcie obcego kraju. Nie dziwiły mnie malownicze foty ukazujące inną, kolorową kulturę. Dziwiły mnie rozmowy pod nimi. W języku indonezyjskim... W Polsce niewiele wiemy o Indonezji. Kojarzymy odwróconą czerwień/biel flagi, Krakatau i inne wulkany, także wyspy - np. Bali. I o właśnie o Bali opowie nam Renata Lesner-Szwarc.

Jakie pyszności noszą te panie!






środa, 9 listopada 2016

Puchar Borów wraca do nas.

XII Szago zakończyły kolejną edycję Pucharu Borów Tucholskich. Zawody przyciągnęły aż ponad 350 uczestników. Bawili się dobrze. A jak to wyglądało można zobaczyć tu:


Krótsza trasa rowerowa na 50km (była też na 100) przyniosła nam sukces. Pierwsze miejsce zdobył Bartek Gromuś Gromowski, na drugim przyjechaliśmy we dwójkę z Markiem Redlarskim. Tak więc podium tej trasy obstawili weterani z STK. Trochę niepocieszeni byli nasi juniorzy. Grzegorz i Hubert z powodu niewielkiej pomyłki uplasowali się z tyłu stawki. Trzeba jednak wspomnieć że aż dziewięć zespołów na tej trasie przeszło bezbłędnie i do rywalizacji dopuszczono także dorosłych. 

A teraz fanfary dla STK LUKS "Pol"-u.
1. Grzegorz Kotlęga i Hubert Socha zdobyli Puchar Borów Tucholskich 2016 w kategorii juniorów. Na Szago im nie wyszło, ale wcześniej pięciokrotnie wygrywali i puchar zdobyli jeszcze przed wakacjami. Tym samym puchar juniorski wrócił do Czerska, gdzie niedawno bywał w zasadzie regularnie. Tuż za podium (pełnych wyników jeszcze nie opublikowano) znaleźli się też Hubert Klamann i Marcin Tuszkowski, w pierwszej dziesiątce wylądowali Hubert Fryca i Tomek Czarnowski.



2. Pan Marek Redlarski wygrał kategorię rowerową, Gromuś był drugi. Tak więc dwa puchary z czterech trafiły do nas!

wtorek, 25 października 2016

Człuchów, H 52



Już myślałem że na tego Harpagana nikt od nas nie pojedzie. Wyszukiwarka śledząc listy wyników dwukrotnie wskazała na STK LUKS "Pol" Czersk, wskazała też miejsca znaczące. Bartek Gromowski walczył o zwycięstwo na trasie mieszanej (50km biegu i 100km roweru). Zajął drugie miejsce z czasem 13:42:58 oraz zdobył tytuł Harpagana (co nie zawsze się udaje nawet zwycięzcom). Na 100km pieszo poszedł Szymon Zabrocki i również zdobył miano Harpagana przybywając na metę w pierwszej pięćdziesiątce z czasem 22:24:37. Tak więc kolejne podium i kolejne tytuły dla Czerska!

Gromuś drugi z prawej


Gromuś opowiadał że Harpagan był szybki. Nawigacja była prosta, drogi leśne utwardzone, nic tylko napierać. Potwierdzają to wyniki - wielu zawodników zmieściło się w limitach pozwalających na tytuł Harpagana. A to na trasach TM (mieszana) i TR (rowerowa) zdarza się rzadko. Jedyną przeszkodą był bardzo silny wiatr, pod który wracało się do mety. Kto nie zachował sił na koniec, cierpiał. 

Gromuś z nieśmiertelnym Jarkiem Bartczakiem



Na koniec jeszcze dwie sprawy:
1. Na trasie pieszej wystartowało tylko 156 osób! Bywało że 500 uznano by za wynik słaby. Organizatorzy bywali głusi na uwagi uczestników i zwykle uchodziło im to płazem, może jednak teraz jakieś refleksje przyjdą...
2. Marcin Owczarski z Chojnic wygrał trasę TR - 200km na orientację przejechał w czasie 10:17:17. Marcin to krajan i częsty rywal. Więc przyjacielskie gratulacje!